Abp Skworc: Niech każda Eucharystia będzie wyznaniem wiary oraz budowaniem komunii.

Archidiecezja Katowicka

2013-03-28

Homilia Arcybiskupa Katowickiego na Wielki Czwartek 2013 r.
Msza św. Krzyżma Świętego.

Drodzy Bracia w Chrystusowym kapłaństwie, biskupi, prezbiterzy, diakoni i alumni! Bracia i Siostry!

1.    Zgromadzeni w przestrzeni tej katedry jako wspólnota prezbiterium Kościoła katowickiego w Wielki Czwartek Roku Wiary wspominamy dzień, kiedy przez nałożenie rąk i modlitwę biskupa zostaliśmy prezbiterami – sługami Boga i człowieka; sługami Eucharystii, ustanowionej przez Jezusa – dzień przed męką - w jerozolimskim wieczerniku.
    Kodeks Prawa Kościoła nakłada na sługi Eucharystii – obowiązek troski o materię chleba i wina, nad którą wzywamy Ducha Świętego, aby chleb stał się Ciałem a wino Krwią Chrystusa.
A kiedy się to stanie, zatrzymujemy się jakby zadziwieni skutecznością działania Ducha i mocy naszych słów; klękamy. W końcu wypowiadamy pełni zdumienia: Oto wielka tajemnica wiary.
Drodzy Bracia! Jesteśmy zanurzeni w tajemnicę i za nią odpowiedzialni. Tę prawdę przypomniała nam ostatnio Komisja ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów Episkopatu Polski wydając dokument: „Wskazania w sprawie materii Eucharystii”
 „Chleb, którego używa się przy sprawowaniu Najświętszej Ofiary eucharystycznej, powinien być nie kwaszony, czysto pszenny i świeżo upieczony, tak, aby nie było żadnego niebezpieczeństwa zepsucia”.
Wypiek hostii był w tradycji Kościoła otoczony szczególnym szacunkiem. Często tej czynności towarzyszyła modlitwa, a przygotowujący taki chleb mieli świadomość, że już w pewien sposób dotykają sacrum Eucharystii.
Godne polecenia są hostie wypiekane przez osoby życia konsekrowanego, zwłaszcza żyjące w zakonach kontemplacyjnych, dla których wypiek hostii jest niekiedy jedynym środkiem utrzymania.
„Wino, jakiego używa się przy sprawowaniu Najświętszej Ofiary eucharystycznej, powinno być naturalne, z winogron, czyste i nie zepsute, bez domieszki obcych substancji. Absolutnie zakazuje się używania wina, którego prawdziwość i pochodzenie byłyby wątpliwe: Kościół bowiem wymaga pewności, jeśli chodzi o warunki konieczne do ważności sakramentów. Żaden pretekst nie może usprawiedliwić użycia jakichkolwiek innych napojów, które nie stanowią ważnej materii” . Decydującym przy nabywaniu materii do sprawowania Eucharystii powinno być kryterium ważności, a nie niska cena!
Proszę was bracia o uważne przeczytanie tego dokumentu Kościoła i dostosowanie się do wskazań, abyśmy ważnie i godnie sprawowali święte tajemnice. W zakresie troski o właściwą materię Eucharystii wszyscy potrzebujemy większej wrażliwości!
Drodzy Bracia!
Mocą Ducha Świętego, przyzywanego przez nasze kapłańskie słowo, chleb i wino stają się od razu Chrystusem. Materia natychmiast przyjmuje Boga - On w nią wstępuje, przemienia i zagarnia bez reszty.
Trzeba w tym kontekście zapytać, czy podobnie dzieje się z dokonującym konsekracji kapłanem; czy aby nieożywiona materia nie okazuje się bardziej otwarta na Chrystusa, aniżeli Jego sługa?
Może, mimo bycia od lat w największej zażyłości z Jezusem, wciąż żyją w nas obszary, do których On nie ma dostępu; wciąż za mało jestem „alter Christus”? Może odzywa się niekiedy i burzy w nas krew synów Zebedeuszowych? A wobec medialnych ataków zapominamy, by „zło pokonywać dobrem”(Rz 12,12). Może nieraz za bardzo zajmujemy się „grzebaniem umarłych” i nie słyszymy radykalnego wezwania „Pójdź za Mną, a zostaw umarłym grzebanie umarłych”.


2.    Najwyższy prawodawca kościelny – Ojciec Święty Jan Paweł II w podpisanym przez siebie w roku 1983 KPK – zaleca, abyśmy najpierw byli osobami dążącymi do świętości, gdyż stajemy się szafarzami Bożych tajemnic dla służenia Jego ludowi. Tak więc, przy wadze dbania o materię Eucharystii, pierwszą naszą troska powinien być sam szafarz, nasza duchowa kondycja, stan łaski, stan pojednania z Bogiem, Kościołem i bliźnimi; po prostu strzeżenie Chrystusa w naszym życiu – jak nas na początku pontyfikatu pouczył papież Franciszek.
Nade wszystko winniśmy być ludźmi wiary żyjącymi tak, jakbyśmy widzieli Niewidzialnego. I nie chodzi tu o zbiorową halucynację; pobożną fatamorganę, tylko o osobistą relację każdego z nas do Boga; do Tego, który jest.
Bywa, że dar wiary ofiarowany nam przez Boga już w momencie chrztu świętego, przekuwamy w duszpasterskim posługiwaniu, a zwłaszcza w homiliach i katechezach, w wiedzę o Bogu. Kapłanowi, który wiarę zaczyna postrzegać przez pryzmat wiedzy – teologii, grozi przeintelektualizowanie wiary. To prawda, że wiara poszukuje zrozumienia, że jest rozumna, ale wiemy również, że w pewnym momencie rozum musi uklęknąć wobec tajemnicy, której człowiek powinien się powierzyć.
Bywa, że wiarę kapłan postrzega i wyznaje przez pryzmat serca, lekceważąc rozumność przyjmowanych prawd. Czy wiara nie zostanie wówczas sprowadzona do uczucia, jakiejś uduchowionej wrażliwości serca, a nieraz do spirytualizmu, który będzie nawet negował potrzebę rozumienia, potrzebę studium, pogłębiania swojej wiedzy teologicznej?
Bywa wreszcie, że kapłan traktuje wiarę jako pewien styl życia, oparty na zasadach moralnych. Skutkuje to czasem popadaniem w moralizatorstwo, tak w odniesieniu do siebie, jak i do innych, do wiernych, którym się nakazuje lub najczęściej zakazuje.
Zbytni intelektualizm, poleganie na uczuciu czy moralizatorstwo są zaprzeczeniem wiary, która najpierw jest nowym, Bożym spojrzeniem na świat zbawiony przez Chrystusa, na bliźniego, na dzieje; wiary, która jest nieustannym nawracaniem się; wiary, która jest całkowitym przylgnięciem do Boga; wiary, która jest oparciem swojego życia jedynie na Bogu w pełnej ufności.
Jest jeszcze jedno zagrożenie wiary kapłana – to różne przywiązania, które nie są Bogiem, lecz Mamoną. W kapłańskim życiu może ona mieć różne oblicza. O niektórych mówiliśmy podczas wielkopostnych dni skupienia. To mogą być dobra materialne, ale także duchowe uwikłania. Z tych ostatnich chciałbym wymienić przywiązanie do obrazu własnej doskonałości. Taka forma Mamony bardzo przeszkadza w pełnieniu kapłańskiego powołania. Sprzeciwia się pokorze i prostocie. Kapłan służący Mamonie własnej doskonałości jest kapłanem na pozór posłusznym nie tylko Bogu, ale i Kościołowi. Sam przecież najlepiej wie, co jest dobre i dla niego i dla wiernych. Lekceważenie na przykład norm liturgicznych, tworzenie jakiejś własnej liturgii, lekceważenie zaleceń biskupa, tworzenie wokół siebie grupy wzajemnej adoracji, stawianie siebie w centrum ludzkich losów i przywiązywanie do siebie – to tylko niektóre przejawy służenia Mamonie własnej doskonałości, przeciwne wierze, która jest służbą jedynemu i prawdziwemu Panu – Jezusowi Chrystusowi. Kapłan nie może służyć Bogu i Mamonie…


3.    Wiara to dar Boga, który domaga się odpowiedzi człowieka. Jako przewodnicy owiec jesteśmy wezwani, by nie tylko troszczyć się o wiarę powierzonych nam ludzi ex officio, lecz przede wszystkim ex caritate. Tu również konieczna jest troska o własną wiarę, z czym wiąże się modlitwa nie tylko za parafian, ale również za siebie samego. Może trzeba, abyśmy nieraz morze narzekania na małą wiarę ludzi i współbraci, przemienili choć w kroplę modlitwy – by nie ustała ich wiara, by została pomnożona przez Pana!
Nasza odpowiedź na dar wiary ma również twarz zawierzenia, bo jest czymś naturalnym, że chcemy się na kimś lub na czymś oprzeć. To naturalne ukierunkowanie na zawierzenie wyraża się w naszym zaufaniu drugiemu człowiekowi.
Zasadniczo sobie wierzymy, mamy do siebie zaufanie; bywa ono jednak ograniczane negatywnymi doświadczeniami: nadużyciem zaufania; wtedy takiego człowieka nie obdarzamy wiarą; przestał być wiary-godny; stracił wiary-godność.
W szerszym znaczeniu kryzys wiary może mieć swoje źródło w tym, że jako duchowieństwo, przewodnicy i pasterze straciliśmy wiarygodność nie tylko wskutek medialnych ataków, lecz wskutek słabości naszej wiary i naszego świadectwa a nawet kapłańskiego anty-świadectwa.
Drodzy Bracia, to ważne, aby we wspólnocie naszego prezbiterium mieć nawzajem do siebie zaufanie; takim zaufaniem was obdarzam. Pamiętajcie, że wiarygodność i wzajemne zaufanie budują naszą komunię i są przykładem dla wiernych, którzy od nas chcą uczyć się życia w prawdzie, którą głosimy.
4.    Patronem wiary kapłana jest Abraham, którego przywołuje dziś autor Listu do Hebrajczyków. Bóg zapragnął, aby ojciec wielu narodów osiągnął szczyty zawierzenia, dlatego poddawał go próbom. Pierwsza polegała na wykorzenieniu. Abraham musiał opuścić swój dom, ojcowiznę i udać się w nieznane, musiał porzucić ludzkie systemy zabezpieczeń i oprzeć się tylko na Bogu i Jego woli (por. Hbr 11,8). Kolejna próba wiary przyszła, gdy Bóg zapowiedział Abrahamowi potomka, choć ten był już w bardzo podeszłym wieku. Wreszcie próba nad próbami – wezwanie, by patriarcha oddał Bogu w ofierze swego jedynego syna Izaaka.
W pewnym sensie każdy kapłan jest poddawany takim trudnym próbom wiary. Przede wszystkim próbie wykorzenienia – opuszczenia domu, ojca, matki; rezygnacji z założenia własnej rodziny; rezygnacji z wypełnienia własnych planów i zamierzeń. Bóg zażądał od każdego z nas, że całkowicie podporządkujemy się Jego woli i udamy się wszędzie tam, gdzie On nas pośle. W duchu wiary więc, ale i rachunku sumienia, należy przypatrzeć się, czy pozwoliłem Bogu siebie „wykorzenić”, czy jestem zdolny do opuszczenia nawet tego Kościoła lokalnego, aby służyć ludziom i ich zbawieniu w nieznanym kraju, choćby tam dokąd poszli ”za chlebem”.
5.    Wzorem całkowitego ogołocenia, kenozy, jest dla nas sam Chrystus, On całkowicie poddany Ojcu. Naszym powołaniem – w dziedzinie wiary – jest imitatio Christi – naśladowanie Chrystusa, dla Niego bowiem opuściliśmy wszystko.
Niewątpliwie drogą praktykowania kapłańskiej wierności są rady ewangeliczne, którymi żył sam Chrystus, o czym czytamy w Liście świętego Pawła do Filipian: „Jezus Chrystus, istniejąc w postaci Bożej, ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi; uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci – i to śmierci krzyżowej” (Flp 2,6-8).
Hans Urs von Balthazar mówił, że „sam Bóg nie jest „pewny” człowieka, dopóki go nie wypróbuje jak złoto w żarze ognia”. I każdy z nas – wezwany do paschy posłuszeństwa – ma wydawać siebie codziennie w ręce Boga i ludzi i stać się świadkiem spraw najważniejszych, które Bóg pragnie ofiarować ludzkości.
Posłuszeństwo ma swój wymiar praktyczny. Podczas święceń kapłańskich każdy z nas trzymał w ręce kielich i dary ofiarne, i słyszał słowa: „Weźmij dary ludu, które masz ofiarować Bogu, rozważaj, naśladuj i prowadź życie zgodne z tajemnicą Krzyża Pańskiego”. Te słowa to „wyprawka” na drogę, w konkretne realia życia, które ma być zgodne z tajemnicą zbawczego cierpienia Chrystusa na Krzyżu, posłuszne Bogu w miłości.
Drodzy Bracia, pamiętajmy o tym, kiedy codziennie stajemy przy ołtarzu, aby sprawować Eucharystię, sacramentum caritatis, nie zapominając, iż do Eucharystii integralnie przynależy gest umywania nóg; służba.
Niech każda Eucharystia będzie wyznaniem wiary oraz budowaniem komunii, wspólnoty Boga z człowiekiem i ludzi między sobą, bo Ecclesia de Eucharystia vivit!
I w tym duchu – z wiarą - ponówmy nasze kapłańskie przyrzeczenia.

 

Nauczanie ks. Arcybiskupa

II Niedziela Wielkiego Postu
II tydzień psałterza

ROCZNICA ŚMIERCI:

1969 — ks. Józef Stokowy

ROCZNICA URODZIN:

1991 — ks. Mateusz Kasprowicz

1982 — ks. Wojciech Sajda

1970 — ks. Janusz Wilczek

1978 — ks. Łukasz Iwanowski