Homilia Arcybiskupa Katowickiego, Warszawa, Katedra św. Jana Chrzciciela, 25 października 2019 roku

1. Lux ex Silesia to nagroda ufundowana w 1994 roku przez metropolitę górnośląskiego. Jest przeznaczona dla tych, którzy w swej działalności ukazują wysokie wartości moralne i wnoszą trwały wkład w kulturę Górnego Śląska. Nazwa nagrody nawiązuje do dominikanów –św. Jacka i bł. Czesława Odrowążów, o których mówiono w Krakowie w czasie ich życia: Ex Silesia Lux – Światło ze Śląska.
Dziś te wyróżniające słowa – Lux ex Silesia – odnosimy do człowieka, który na początku XX wieku, a zwłaszcza w okresie trzech powstań śląskich w i czasie plebiscytu stał się rzeczywiście Lux ex Silesia i na firmamencie postaci z Górnego Śląska pozostaje gwiazdą pierwszej wielkości; pierwszą gwiazdą powstającego Panteonu.
Wojciech Korfanty – bo o nim mowa – urodził się na terenie Siemianowic w rodzinie górniczej. I chociaż (tuż przed maturą) został relegowany za polskość z katowickiego gimnazjum, zdał egzamin dojrzałości i podjął studia wyższe. Sam wyznał:
„Zasługę mojego uświadomienia narodowego przypisać muszę moim hakatystycznym profesorom w gimnazjum w Katowicach, którzy zohydzaniem wszystkiego co polskie i co katolickie wzbudzili we mnie ciekawość do książki polskiej, z której pragnąłem się dowiedzieć, czym jest ten lżony i poniżany naród, którego językiem w mojej rodzinie mówiłem”.
Już jako student we Wrocławiu angażował się na rzecz narodowej
i  politycznej emancypacji Górnoślązaków. W pierwszym numerze nowego czasopisma „Górnoślązak”, które stanowiło mutację poznańskiej „Pracy” na terenie Górnego Śląska, a które po raz pierwszy ukazało się 6 grudnia 1901 roku, Korfanty napisał:
„Między innymi spotkaliśmy się z zarzutem, że na sztandarze naszym wypisaliśmy wyraźnie jedno wielkie hasło: «POLSKOŚĆ». Powiedziano nam: to nie żaden program ani nie społeczny, ani nie polityczny: my potrzebujemy wyraźnych programów, mających na oku polepszenie doli naszego ludu górnośląskiego.
I my rozumiemy w pełni potrzebę takiego programu; toteż rozwinęliśmy go powyżej. Jedno wszakże robimy tutaj zastrzeżenie. Ponad wszystkie programy społeczne czy polityczne, ponad wszystkie hasełka i programiki, jakie w różnej potrzebie chwili odzywają się, czy odzywać będą, ponad one wszystkie droższym i świętszym będzie nam to jedno wielkie hasło: «NIESKAŻONA POLSKOŚĆ, NICZYM NIESKAŻONA GODNOŚĆ NARODOWA». Tym dobrem nigdy kupczyć ani handlować nie będziemy. Nigdy nie będziemy go dostosowywali do potrzeb chwili i przejściowych programików, przeciwnie, programy i dążenia nasze będziemy mierzyli tamtym wielkim ideałem i z nim je godzili.
Wierzymy niezłomnie, że pod tym sztandarem staną przy nas ramię przy ramieniu ci wszyscy, którym nie dosyć być lekarzami, ale którzy chcą być prawdziwymi synami i chcą kochać Matkę Ojczyznę”.
Dziękujemy dziś Wojciechowi Korfantemu za te jednoznaczne słowa, jakże wszystkim wtedy i teraz potrzebne: „NIESKAŻONA POLSKOŚĆ, NICZYM NIESKAŻONA GODNOŚĆ NARODOWA” – „Tym dobrem nigdy kupczyć ani handlować nie będziemy”.
Z cała mocą trzeba podkreślić, że Wojciech Korfanty nigdy nie zabiegał o uznanie śląskiej narodowości i to zarówno, gdy jako poseł zasiadał w Reichstagu, czy też w sejmie polskim. Sam zdecydowanie i wielokrotnie podkreślał, że był pierwszym polskim, a nie śląskim posłem w parlamencie niemieckim.

2. Wojciech Korfanty od młodości trwał w wierności Kościołowi katolickiemu i katolickiej nauce społecznej, której był nie tylko znawcą, ale i krzewicielem. Umiał ją aplikować do konkretnych sytuacji i w oparciu o nią proponował rozwiązywanie problemów polityczno-społecznych, a nawet po roku 1922 chrześcijańskie „urządzanie” państwa polskiego.
W tych dążeniach był konsekwentny, zwłaszcza kiedy niejako przymuszony rezultatem plebiscytu, stanął na czele III powstania śląskiego. Dając przyzwolenie na rozpoczęcie walk, chciał wywrzeć nacisk na aliantów, aby decyzje o podziale terytorium Górnego Śląska po plebiscycie były bardziej sprawiedliwe, a więc dla strony polskiej korzystniejsze. I taka decyzja zapadła 20 października 1921 roku. Zadecydowała o tym walka i determinacja powstańców oraz mądre przywództwo Wojciecha Korfantego, wspieranego także przez znaczną część duchowieństwa śląskiego. A przeciwności losu nigdy nie prowadziły go do zakwestionowania polskości tych ziem. Mówił: „Myśmy walczyli o dusze ludu śląskiego, Niemcy walczyli o śląskie kominy i skarby podziemne”.
Stojąc w opozycji politycznej wobec ówczesnego rządu, nigdy też nie kwestionował słuszności włączenia Górnego Śląska do państwa polskiego:
„Gdy lud śląski uzyskał prawo zdecydowania o swej przyszłości, szedł do Polski, bo szukał w niej wyzwolenia z nędzy duchowej, moralnej i materialnej. Walczył o swoje i swej ziemi zjednoczenie z Polską, bo czuł się cząstką narodu polskiego. (…) A ten uświadomiony narodowo lud śląski walczył o połączenie Śląska z Polską nie dlatego, że mu to nakazał jakiś król, cesarz, dyktator, który brał odpowiedzialność za jego losy, ale dlatego, że nakazywały mu walczyć o miłość ojczyzny, duma ze swej polskości, poczucie godności człowieka i obywatela, oraz świadomość obowiązków ciążących na nim względem całości narodu i jego politycznej organizacji, którą jest państwo”.
W związku z działaniami sanacji w kraju został w 1930 roku aresztowany, a po odzyskaniu wolności wrócił na Górny Śląsk. Nieustannie inwigilowany udał się na emigrację. Zamieszkał w czeskiej Pradze. Tuż przed wybuchem II wojny wrócił jednak do Warszawy, lecz spotkał się z wrogim przyjęciem. Ponownie został aresztowany. Zmarł 17 sierpnia 1939 roku. Jego manifestacyjny pogrzeb odbył się w Katowicach. Uroczystościom przewodniczył biskup katowicki Stanisław Adamski.
„Z wyroku Bożego, pełna chwały, ofiarna służba ojczyźnie dobiegła kresu. Stanął przed Sędzią Najwyższym wielki obywatel, syn Kościoła, nieustraszony rycerz Rzeczypospolitej. Tam go już nie dosięgnie ani zawiść, ani złość ludzka. Wojciech Korfanty znajdzie na kartach historii odrodzonej Polski należne mu stanowisko, choć go mu odmawiano za życia. Niech część głęboką dla jego zasług, jaką żywi wraz ze mną ogromna większość naszego narodu, będzie w tych ciężkich chwilach osłodą dla Czcigodnej Pani i dla pogrążonej w żałobie rodziny” (Ignacy Paderewski, Prezydent RP do Elżbiety Korfantowej).

3. Wojciech Korfanty był człowiekiem, który z przejęciem powtarzał słowa ślubów króla Jana Kazimierza: „Obieram Ciebie dzisiaj za moją Patronkę, za Królową mojego narodu”. Znał ich religijną i społeczną treść.
Niech zatem dzisiaj – w roku osiemdziesiątej rocznicy jego śmierci – przemówi do nas słowami nie tyle ślubów, ile swoich artykułów, drukowanych w „Polonii”, pisanych w Polsce i na emigracji, a zebranych w książce Wojciech Korfanty. Naród – Państwo – Kościół. Przyjmijmy kilka jego myśli o narodzie, państwie i Kościele jak testament.

Myśl I. O Narodzie. Zdrowie moralne narodu
„(…) państwo ma obowiązek troszczenia się o zdrowie narodu. Bez zdrowego narodu nie ma zdrowego państwa!
W zdrowym ciele zdrowy duch. Jeżeli dusza narodu jest chorą, to na nic się nie zdadzą wszelkie przepisy, mające na względzie zdrowie cielesne. Naród chory na duszy i pod względem cielesnym musi z czasem zmarnieć, a razem z nim marnieje także i państwo, a naród i państwo staną się pastwą innych narodów zdrowych i silnych na duszy i ciele… Dlatego też każde państwo zalicza do swych obowiązków także troskę o zdrowie ducha i duszy narodu, aczkolwiek troska o duszę człowieka należy do najprzedniejszych zadań Kościoła. Jeżeli chodzi o moralne wychowanie obywatela, to pomiędzy Kościołem a państwem nie może być sprzeczności i rozbieżności, bo praca Kościoła i państwa w tej dziedzinie powinna się uzupełniać”.

Myśl II o państwie. Walka o światopogląd
„Dzieje narodu naszego rozpoczynają się od wprowadzenia chrześcijaństwa w Polsce. Wszystkie wielkie, niezapomniane dzieła naszego narodu, cała nasza kultura ściśle i nierozerwalnie związane są z chrześcijańskim poglądem na świat. Zasady chrześcijańskie użyźniły grunt, na którym dzisiaj stoimy i stanowią dzisiaj jeszcze istotne podstawy naszego życia narodowego… Cudem Polska zmartwychwstała i odzyskała swoją niepodległość. Na naszym pokoleniu ciąży wielka odpowiedzialność za jej przyszłość…
Przeżywamy dzisiaj czasy przełomowe, pełne tragizmu. W oczach naszych wali się w gruzy stary świat i rodzi się nowy. We wszystkich dziedzinach naszego życia zbiorowego przeżywamy ciężkie przesilenie, którego przyczyną jedyną jest przesilenie moralne
i odstępstwo od zasad chrześcijańskich w życiu publicznym. Mozolnie pracujemy nad budową naszego państwa, wielkie składamy na rzecz jego ofiary i ciężkie staczamy walki o należne mu stanowisko. Zadań naszych dokonamy, staniemy na wysokości naszej odpowiedzialności dziejowej tylko wtedy, jeżeli cały naród nasz odrodzi się w duchu chrześcijańskim i zasadom Chrystusa zapewni panowanie w naszym życiu społecznym i państwowym” („Polonia” nr 3588 z 7 X 1934 r.).

Myśl III. Kościół stoi ponad walkami partyjnymi
„Kościół nigdy nie miesza się do walk partyjno-politycznych i zawsze stoi ponad nimi. Intrygi poszczególnych partii, ich podstępne kombinacje, manewry wyborcze i targi partyjne, ambicje polityków wzajemnie się zwalczających i ubiegających się o ujęcie władzy w państwie w swoje ręce, częstokroć w egoistycznych interesach własnych lub pewnych ugrupowań społecznych pod pozorem służenia interesom ogólnym, są Kościołowi zupełnie obce. Z tą zawieruchą partyjno-polityczną Kościół nie chce mieć nic wspólnego…
Przeciwnie, jeżeli te walki partyjno-polityczne przybierają formy i rozmiary niezgodne z dobrem publicznym i niezgodne z zasadami chrześcijańskimi, Kościół musi je publicznie potępić i nawoływać swoich wiernych, by w nich udziału nie brali”.

Bracia i Siostry!
Weźmy sobie do serca te słowa naszego rodaka, syna górnośląskiej ziemi, który dla naszej małej Ojczyzny i Polski nie tylko walczył i pracował, ale i cierpiał. Wiele wycierpiał „od swoich”, co było dla niego najbardziej bolesne. Wierzymy, że otrzymał nagrodę życia wiecznego. A nam pozostaje – w myśl dzisiejszej Ewangelii – rozpoznać znaki czasu.
Fakt, że dziś Wojciech Korfanty – jako jeden z założycieli II Rzeczypospolitej – otrzymuje w Warszawie swój pomnik – jest znakiem czasu. Oby obok tego pomnika nikt nie przechodził bezmyślnie, to znaczy bez pomyślenia o jego osobie i życiu, męczeńskim i ostatecznie przeżytym dla dobra Ojczyzny. Proszę o to zwłaszcza parlamentarzystów Górnego Śląska i województwa śląskiego. Niech dzisiejsze spotkanie przy eucharystycznym stole
i z postacią śp. Wojciecha Korfantego umacnia nasze powołanie i misję. Amen.