Homilia Arcybiskupa Katowickiego, Pielgrzymka Straży Pożarnej W. Małopolskiego, Łagiewniki, 20 października 2019 roku

1. Szeroki jest wachlarz waszych obowiązków. Do zadań specjalnych wykonywanych przez straż pożarną należy też ratownictwo: biologiczne, chemiczne, medyczne, poszukiwawcze, radiologiczne, techniczne, wodne, wysokościowe. Z tych rozlicznych obowiązków wywiązujecie się wzorowo, o czym świadczy zaufanie społeczne. W wielu raportach praca – służba strażaka określana jest jako zawód wysokiego ryzyka, ale przede wszystkim zawód zaufania społecznego.
Wśród najczęściej wymienianych zalet straży pożarnej znalazły m.in.: szybkość i skuteczność działania, dobra organizacja pracy, sprawność i gotowość do działania, a przede wszystkim dobrowolne poświęcenie innym! Możemy się domyślać, że wasze postawy mają głębokie motywacje, również religijne, wszak zawsze byliście w Kościele i jesteście nim, o czym świadczy wasza tegoroczna pielgrzymka do tego szczególnego miejsca, w którym doświadczamy miłości Boga i Jego miłosierdzia, objawionego przez Jezusa Chrystusa, który życie dał.

2. Jak długo można trzymać uniesione w górę ręce? Wiele zależy od naszego wieku – im jesteśmy starsi, tym słabsze są nasze mięśnie, które męczą się, gdy następuje znaczny spadek poziomu glukozy we krwi; gdy w wyniku długotrwałego wysiłku dochodzi do hipertermii; gdy znacząco wzrasta stężenie amoniaku we krwi…
Trudno powiedzieć, czy te medyczne określenia mogłyby opisywać stan mięśni wzniesionych ramion Mojżesza. Niemniej jednak Mojżesz męczył się, o czym słyszeliśmy w I czytaniu. A kiedy opuszczał ręce, szala zwycięstwa przechylała się na stronę Amalekitów. Jedynym ratunkiem było ponowne trzymanie podniesionych rąk…
Zauważmy, że stary Mojżesz nie radził sobie z takim wysiłkiem. Dlatego z pomocą przyszli mu Aaron i Chur, którzy podparli jego ramiona. Dzięki temu zwycięstwo Izraelitów było możliwe.
Tylko strażacy wiedzą, jak bolesny jest widok ludzi tracących w pożarze cały swój dobytek. Widok załamanych rąk najdobitniej wyraża ich duchową, emocjonalną i fizyczną reakcję wobec niszczącego żywiołu i katastrofy. Kiedy jednak mdleją ręce poszkodowanych, pojawiają się wasze! I są to zazwyczaj pierwsze ręce, które przychodzą z pomocą. Nie tylko w czasie pożaru, ale dziś coraz częściej w obliczu kataklizmów pogodowych i wypadków na drogach pełnicie waszą misję.
Dzisiaj – tą Eucharystią – ofiarą Jezusa i naszą dziękujemy Bogu za wasze ręce podtrzymujące poszkodowanych. Chcemy ogarnąć modlitewną wdzięcznością pokolenia strażaków, którzy czy to społecznie, ochotniczo, czy w sposób zawodowy tworzyli w Polsce formację niosącą pomoc w najtrudniejszych momentach życia poszczególnych ludzi i całych wspólnot.

3. Straż Pożarna na ziemi małopolskiej ma bogatą historię. Pierwsza, ochotnicza, powstała w Krakowie w 1865 roku. Podobne jednostki powstawały oddolnie w bardzo wielu miastach i wsiach, spełniając nie tylko podstawowe zadanie ochrony życia i mienia ludzkiego, ale stając się elementem wzmacniania lokalnej wspólnoty. Krakowska OSP jako organizacja skupiała przedstawicieli wszystkich stanów i szybko stała się ośrodkiem życia obywatelskiego i narodowego, jednocząc przede wszystkim młodzież rzemieślniczą i akademicką, promieniując przykładem na inne większe miasta Galicji.
To ukierunkowanie na służbę lokalnej i narodowej społeczności wydało później znakomite owoce, kiedy rodziła się Niepodległa. Strażacy myśleli o tym, by odradzające się państwo polskie zastało „strażactwo” silne jednością, gotowe do spełniania we własnym kraju swej zaszczytnej powinności. Najcelniej ujął to prezes Związku Floriańskiego Bolesław Chomicz: „Niech w gmachu odradzającej się Ojczyzny straże pożarne zajmą stanowisko im należne i godne, bo gmach każdy bez dzielnej i sprawnej ochrony istnieć nie może”. Zaangażowanie i poświęcenie wielu setek działaczy pożarniczych – rzeczników aktywności społecznej i patriotycznej – przyniosło owoce w końcowej fazie I wojny światowej, gdy wielu Polaków uczestniczyło w walce o niepodległość. Wieloletnia działalność wychowawcza, kultywowanie tradycji i rozbudzanie ducha narodowego, wreszcie ukryty wojskowy charakter straży ogniowych spowodowały, że strażacy masowo wzięli udział w rozbrajaniu oddziałów okupacyjnych, żandarmerii i policji, a także pełnili służbę porządkową w miastach i miasteczkach. Wielu wstąpiło do Wojska Polskiego, brało udział w powstaniach – wielkopolskim i śląskich, żywo współdziałało w tworzeniu zrębów państwa polskiego.
Odzyskanie niepodległości zostało entuzjastycznie przyjęte przez Polaków, w tym przez zastępy strażackie. Związek Floriański w odezwie do straży pisał: „Organizacje ochotniczych straży pożarnych, które w martwocie dziejów ubiegłych były zawsze ostoją życia narodowego, pozostaną, w to święcie wierzymy, ośrodkiem skąd jedynie myśl państwowotwórcza, karność społeczną pielęgnująca, wykwitnie”.

4. Wspominając historię małopolskiej straży, składamy na ołtarzu naszą wdzięczność za społeczne, patriotyczne zaangażowanie tylu pokoleń strażaków, z których wy wyrastacie, pielęgnując to, co najlepsze, najbardziej wartościowe: troskę o dobro osoby i dobro wspólne.
Wydarzenie opisane w Księdze Wyjścia jest obrazem cnoty wytrwałości, cierpliwości w obliczu trudnej, niebezpiecznej sytuacji. Może też wiele powiedzieć o tym, jaka powinna być nasza modlitwa; więcej – jaka powinna być nasza codzienna wierność: obowiązkom, zadaniom, wezwaniom, powołaniu. Nasze ręce muszą być cały czas trzymane wysoko, aby zwyciężyć pokusy, które z nami walczą.
Nasze ręce muszą być cały czas trzymane wysoko, aby do końca wypełnić dane nam przez Boga powołanie, naszą misję.
Ileż razy nie mogliśmy udźwignąć stale wzniesionych rąk! Ileż razy opadały nam ręce w geście zmęczenia, rezygnacji, rozpaczy! Pomyślmy jednak, że tak działo się wtedy, gdy byliśmy lub zostawaliśmy sami w obliczu problemu, kryzysu, kłopotów…
Owszem, był i jest z nami Bóg – On nas podtrzymuje, wzmacnia i umacnia, ale potrzebny jest również drugi człowiek, który pomoże na nowo podnieść w górę ręce; który będzie podporą, przyjacielem – jak Aaron i Chur; jak nasi bliscy, którzy przychodzili nam nieraz z pomocą. Myślimy tu z wdzięcznością o waszych rodzinach i bliskich, bo przecież największe wsparcie macie w rodzinie.
Drodzy Bracia i Siostry! W życiu doczesnym, ale i w tym, które jest wezwane do wieczności, potrzebujemy pomocy, bliskości, solidarności. Może nie w tym momencie, kiedy prężą się muskuły, kiedy jesteśmy zdolni podjąć każde wezwanie, przeskoczyć każdy mur, podjąć wezwanie każdego żywiołu…
Ale – jak pokazuje to życie – przychodzi lub przyjdzie czas, kiedy omdlałe ramiona nie będą mogły udźwignąć trudu codzienności, choroby, cierpienia, biedy, rozłąki ze zmarłymi… Wtedy potrzebny będzie drugi człowiek, przyjaciel, rodzina…
W naszej drodze do Boga nie zbawimy się sami, lecz razem, we wspólnocie braci i sióstr. Po to właśnie istnieje Kościół – wielka rodzinna wspólnota, której członkowie wzajemnie się wspierają w dążeniu do świętości. Przykładem tego jest chociażby codzienna modlitwa Kościoła, której wyrazem są m.in. wezwania Modlitwy wiernych, pisane aktualnymi wydarzeniami… Ileż osób obejmujemy tą modlitwą, iluż ludziom pomagamy trzymać wysoko wzniesione ręce!
Bracia i Siostry! Słuchając opisu z Księgi Wyjścia, musimy pamiętać, że ostatecznym zwycięzcą walki Izraelitów z Amalekitami był Bóg.
Podobnie i w naszym codziennym zmaganiu się z życiem i jego przeciwnościami zwycięzcą jest Bóg, który daje nam siłę do walki. Tą siłą jest łaska Boża, którą otrzymaliśmy na chrzcie świętym; którą umacnia i pomnaża wytrwała modlitwa, słuchanie słowa Bożego, przyjmowane sakramenty święte, przykład życia innych, całkowite zawierzenie siebie Bogu.
Nieustanne trzymanie rąk wzniesionych w górę jest możliwe tylko dzięki łasce Bożej, która je podtrzymuje w myśl słów Psalmisty:
„Pan ciebie strzeże,
jest cieniem nad tobą,
stoi po twojej prawicy.
Nie porazi cię słońce we dnie
ani księżyc wśród nocy.

Pan cię uchroni od zła wszelkiego,
ochroni twoją duszę.
Pan będzie czuwał nad twoim wyjściem i powrotem,
teraz i po wszystkie czasy”.
(Ps 121)

Potrzeba jednak naszej wiary, że to Bóg czuwa „nad wyjściem i powrotem”, zwycięża i ostatecznie zwycięży w naszym życiu. O tę wiarę pyta nas dziś w Ewangelii Syn Człowieczy. Czy znajdzie ją, gdy przyjdzie? Czy znajdzie ją w nas?
Jesteście spadkobiercami pięknej historii i tradycji straży pożarnej Małopolski. Jest ona przechowywana przede wszystkim w waszej pamięci i sercu – nie dla samego przechowywania tylko, również dla przekazywania kolejnym pokoleniom strażackiej młodzieży. To pokolenie spadkobierców, którym dziś mówię jak św. Paweł do młodego Tymoteusza: „Trwaj w tym, czego się nauczyłeś i co ci zawierzono, bo wiesz, od kogo się nauczyłeś”.
Drodzy Młodzi Strażacy! Wiele się nauczyliście i ciągle się uczycie od pokolenia strażaków wieku średniego i starszych, zarówno w przestrzeni strażackiego rzemiosła, jak również w przestrzeni relacji, wartości, szacunku i wiary, która uczy, że nie ma większej miłości, niż jeśli ktoś daje życie za swoich przyjaciół (por. J 15,13).
Wszyscy uczymy się takiej postawy, aby Syn Człowieczy znalazł wiarę w sercach, gdy przyjdzie! Bracie i Siostro, to również twoja misja. Amen.