Homilia Arcybiskupa Katowickiego, Msza św. w intencji ojczyzny, 11 listopada 2019 roku

Chrześcijanin rozpoczyna dzień, swoje modlitwy i działania znakiem krzyża: „W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”. W ten sposób ochrzczony w imię Trójcy Świętej cały swój czas dedykuje, poświęca chwale Bożej i prosi Zbawiciela o łaskę, która pozwala mu działać w mocy Ducha Świętego, jako dziecku Ojca.
Tym znakiem Trójjedynego rozpoczęliśmy przed chwilą ofiarę Jezusa Chrystusa. Razem z Nim chcemy oddać cześć Ojcu w Duchu Świętym; chcemy dziękować za dzieło stworzenia i zbawienia dokonane na krzyżu – i modlić się wspólnie za ziemską ojczyznę, nie zapominając, że pielgrzymujemy do wiecznej.
Myśląc „ojczyzna”, koncentrujemy się dzisiaj nie tyle na określonym miejscu, z którym wiążą nas życiowe doświadczenia własne oraz naszych najbliższych; myślimy szerzej o całym, geograficznie określonym terytorium, na którym mieszkają współrodacy i wspólnie modlimy się za całe społeczeństwo naszej ojczyzny, aby pamiętało, że jest spod znaku krzyża. Bo krzyż, pod którym co niedziela staje znacząca część naszego społeczeństwa, jest znakiem rzeczywistości silniejszej niż przemijanie, mocniejszej niż śmierć. Jest przede wszystkim znakiem i zapisem miłości Boga, który dał swego Syna, aby zbawił świat. Jest zapisem solidarności Boga z cierpiącym i upokarzanym człowiekiem. Bóg przez krzyż pokazuje, iż zawsze staje po stronie człowieka. Staje w sposób radykalny: „Uniżył samego siebie, przyjmując postać sługi, stawszy się posłusznym aż do śmierci i to śmierci krzyżowej” (por. Flp 2,7-8). Wszystko jest w tym zawarte. Wszystkie indywidualne cierpienia i wszystkie cierpienia zbiorowe, zarówno te, które zostały spowodowane działaniem sił natury, jak i te, które wywołała wolna ludzka wola (por. Jan Paweł II, Przekroczyć próg nadziei, s. 63-64).
Mówili poeci:
„Chrześcijaninem jestem i Polakiem
Witam cię Krzyża i Pogoni znakiem”
(Adam Mickiewicz, Dziady III).

„Tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem –
Polska jest Polską, a Polak Polakiem”
(Karol Baliński, Śpiewakowi Mohorta bratnie słowo, 1856).
Słowa te to „tylko” poezja czy ubrane w rymy doświadczenie pokoleń? Doświadczenie pokoleń żyjących na naszej ziemi, zapoczątkowane przez księcia Mieszka, kiedy zanurza się w wodzie chrztu, zstępując w ciemność Kalwarii i wynurzając się ku światłu zmartwychwstania. Doświadczenie umocnione męczeństwem Wojciecha i Stanisława. Z ciała Wojciecha zranionego pogańskimi włóczniami płynie czerwona krew, a on kładzie uwolnione z więzów ręce na krzyż i pokorne modlitwy śle do Pana o swoje i prześladowców zbawienie. Biskup krakowski Stanisław, kiedy stoi przed ołtarzem, wpatruje się w krzyż Zbawiciela, podnosi w górę Hostię i przyjmuje ciosy królewskiego miecza.
Tak dramatycznie zaczyna się historia tej niezwykłej symbiozy krzyża i Polaków, dla których krzyż stał się znakiem zwycięstwa i nadziei. Stał się ich duchową ojczyzną.

1. Polacy pod krzyżem.
Patrzą na rzeszę świętych i błogosławionych, którzy żyjąc w konkretnym czasie i miejscu, mocno trzymali się krzyża jako niewzruszonego steru, płynąc po burzliwych wodach historii własnej ojczyzny.

2. Polacy pod krzyżem.
Wsłuchują się w piękno ojczystej mowy zaklętej w rymach i frazach poetów, pisarzy, narodowych wieszczów o krzyżu. I cytują ciągle aktualne pytanie zdane przez ks. Jana Twardowskiego: „Dlaczego krzyż, uśmiech, rana głęboka... Widzisz, to takie proste, kiedy się kocha”.

3. Polacy pod krzyżem!
Wykuwają w kamieniu, rzeźbią w drewnie tysiące Chrystusów ukrzyżowanych i umieszczają krzyże świątyniach, w kaplicach, w mieszkaniach i na rozstajach dróg, aby przechodzień nie stracił orientacji; by przynajmniej zapytał jak pisarz Roman Brandstaetter: kim jest ten ukrzyżowany Człowiek?

4. Polacy pod krzyżem!
Zamykają go w dłoniach matek, żon, narzeczonych błogosławiących ojców, mężów i narzeczonych, idących do powstań, na zesłanie, na wojnę; na banicję i emigrację.

5. Polacy pod krzyżem!
To cierpiące ofiary powstań i wojen, żołnierze, powstańcy, policjanci, nauczyciele, duchowni, ludzie pióra i nauki skazywani na śmierć, zakopywani w bezimiennych grobach bez znaku krzyża.

6. Polacy pod krzyżem!
Lepią znak męki Ukrzyżowanego z ostatniego kęsa chleba w obozach koncentracyjnych i łagrach, bo głód bliskości Boga jest większy…

7. Polacy pod krzyżem!
Patrzyli jak ateizm, nowa religia, ze ścian szkół, szpitali, urzędów i instytucji ściągała krzyże. Wołali wtedy w głębi: nie zdejmę krzyża ze ściany mego mieszkania, nie wyrwę go z sumienia, z serca…

8. Polacy pod krzyżem!
Wołali o pracę, chleb i solidarność. Wołanie to zagłuszone zostało strzałami poznańskiego czerwca, gdańskiego i katowickiego grudnia… A z przelanej krwi robotników wyrosły nowe krzyże.

9. Polacy pod krzyżem!
To milionowe rzesze ludzi rozmodlonych z Janem Pawłem II, których łączy krzyż z Giewontu i Trzy Krzyże z gdańskiego wybrzeża, krzyż na Placu Zwycięstwa i koło kopalni „Wujek”.

10. Polacy pod krzyżem!
Jego mocy w Duchu Świętym doświadczają ludzie młodzi, tęskniący za wielkimi ideałami, dążący do ich osiągnięcia, pragnący szczęścia, które jest większe od miraży ukazywanych przez współczesnych idoli i nauczycieli luzu.

11. Polacy pod krzyżem!
Przemawiają również głosem tych, którzy chcieliby wyrzec się chrześcijańskich korzeni narodu, wyrzec się związku z krzyżem, domagając się usunięcia krzyży z przestrzeni publicznej, oddzielenia wiary od życia, moralności od polityki i gospodarki, zamknięcia ust chrześcijanom.

12. Polacy pod krzyżem!
Dopuszczają się nawet bezczeszczenia świętego znaku wiary w imię wolności artystycznej, nowoczesności i europejskości.