1. Dachau. Rok 1945.
Od 1940 roku do obozu w Dachau koło Monachium trafiło ponad 2700 duchownych z całej Europy. Największą grupę stanowili duchowni z okupowanej Polski, było ich ok. 1800. Połowa z nich nie przeżyła obozu.
Ks. Ignacy Jeż – osadzony w tym obozie za odprawienie Mszy św. żałobnej za ks. Józefa Czempiela, proboszcza parafii Wniebowzięcia NMP w Chorzowie, po jego śmierci w Auschwitz – usłyszał w niedzielę, 29 kwietnia 1945 roku w trakcie nowenny do św. Józefa, odprawianej wraz z innymi duchownymi, niespodziewane orędzie: „Jesteście wolni”, wypowiedziane przez amerykańskich żołnierzy wyzwalających obóz.

2. Warszawa. Rok 2002.
Trwa zebranie plenarne Konferencji Episkopatu Polski. Emerytowany od 1992 r. biskup diecezji koszalińskiej Ignacy Jeż (późniejszy kardynał nominat), wnosi petycję, aby 29 kwietnia, datę wyzwolenia obozu w Dachau, gdzie byli więzieni i umierali duchowni z okupowanej Polski, ustanowić Dniem Męczeństwa Duchowieństwa Polskiego. Wniosek zostaje poddany pod głosowanie i przyjęty przez aklamację, ze wskazaniem wpisania tego dnia do kalendarza liturgicznego Kościoła w Polsce.

3. Tarnów. Częstochowa. Rok 2010.
Trwa rozpoczęty 19 czerwca 2009 roku przez papieża Benedykta XVI Rok Kapłański. Okazją ku temu stała się przypadająca wtedy 150. rocznica śmierci św. Jana Marii Vianney’a, proboszcza z Ars. Episkopaty poszczególnych krajów zaplanowały uroczystości i obchody. Również Episkopat Polski zaplanował ponaddiecezjalne uroczystości. Przewidziano m.in. pielgrzymkę duchowieństwa z całej Polski na Jasna Górę.
Nasuwało się pytanie, jakie votum – poza darem ofiarnej, codziennej posługi duszpasterskiej – zaniesie duchowieństwo polskie przed tron Jasnogórskiej Królowej Polski. Odżywa pamięć o wszystkich duchownych ofiarach dwóch totalitarnych systemów, hitlerowskiego i sowieckiego, o 108 beatyfikowanych i o większości niebeatyfikowanej przez Kościół, ale i niezapomnianej.
Powstaje inicjatywa napisania upamiętniającej ich księgi – znalazłyby się w niej imiona i nazwiska wszystkich osób duchownych, które w latach II wojny światowej oddały życie za Kościół i ojczyznę. Trwa przeglądanie źródeł. Przełożeni i klerycy tarnowskiego seminarium przygotowują Księgę Pamięci, która zawiera prawie trzy tysiące (2947) nazwisk księży, misjonarzy, a także alumnów i braci zakonnych, którzy zginęli w obozach koncentracyjnych, łagrach sowieckich, na zesłaniu na Wschodzie czy podczas pełnienia posługi misyjnej. Wszystkie imiona i nazwiska pisane są ręcznie, atramentem na białych kartach papieru przez alumnów. Poszczególne strony różnią się charakterem pisma, wskazując pośrednio na indywidualne i różnorodne losy duchownych – męczenników II wojny światowej.  
Księga otrzymuje tytuł: Księga upamiętniająca kapłanów, którzy zginęli z rąk hitlerowców w czasie II wojny światowej oraz tych, którzy zostali skazani na śmierć przez reżim komunistyczny tak w czasie wojny, jak i również po jej zakończeniu, a także misjonarzy męczenników, alumnów i braci zakonnych. 1 maja 2010 roku zostaje złożona w darze na Jasnej Górze podczas Ogólnopolskiej Pielgrzymki Kapłanów. Wstęp do tej Księgi napisał ówczesny przewodniczący KEP. Znajdujemy tam m.in. takie słowa: „Każde z tych wykaligrafowanych nazwisk to historia życia i śmierci, zasługująca na oddzielną książkę, ale ważniejsze jest to, że ci kapłani zamknęli księgę swego powołania jako wierni aż do końca słudzy i że nie stawali przed Chrystusem z pustymi rękami” (abp J. Michalik, Przemyśl–Warszawa, 1.03.2010 r.).
Został również przygotowany drugi dar, dołączony do Votum Kapłanów Polskich. To urna z ziemią z miejsc naznaczonych męczeństwem polskiego duchowieństwa. Widnieją na niej następujące miejscowości: Auschwitz-Birkenau, Dachau, Katyń, Moskwa, Nikolsk, Nyrolsk, Sachsenhausen i Sztum.
Kiedy otwieramy tę księgę, powstałą z inspiracji Ducha Świętego, wydaną jedynie w 100-egzemplarzach, to na stronie 72, pod numerem 1473. odnajdziemy nazwisko i imię: ks. Jan Macha, diecezja katowicka, zmarły w 1942 r. Nie został beatyfikowany w 1999 r. razem z katowickimi męczennikami ks. Emilem Szramkiem i ks. Józefem Czempielem. Nie był też zapomniany. Niejako w swoim czasie upomniał się o sobie, bo każdy święty ma swój czas!

4. Katowice. Rok 2020.
Bracia i Siostry! Kiedy 29 kwietnia 2020 roku wspominamy martyrologium duchowieństwa polskiego, to okoliczności każą nam koncentrować się na postaci Sługi Bożego ks. Jana Franciszka Machy, czekającego już tylko na beatyfikację, która ma się dokonać w Katowicach w sobotę, 17 października 2020 roku.
Trzeba w tym dniu przypomnieć krótko jego drogę do męczeństwa, do śmierci pod gilotyną w katowickim więzieniu w pierwszych godzinach 3 grudnia 1942 roku, którą ostatecznie papież Franciszek uznał dekretem z 28 listopada 2019 roku za śmierć męczeńską. Prowadziła go do niej droga wiernej posługi gorliwego neoprezbitera, wyświęconego na kapłana w czerwcu 1939 roku.
Po wybuchu II wojny światowej dostrzegł na Górnym Śląsku jej cywilne ofiary: rodziny, młodzież i dzieci pozbawione ojców, a co za tym idzie i środków do życia, dostrzegł strach paraliżujący sąsiadów, a nawet krewnych i zaczął organizować pomoc charytatywną. Wokół niego zebrała się młodzież, harcerze, studenci. Roznosili zebrane pieniądze, podrzucali kartki na żywność, rozsiewali dobro. Przede wszystkim przekazywali znak pamięci, przynosili światło nadziei.
We wrześniu 1941 roku jego misja została brutalnie przerwana. Został aresztowany, umieszczony w więzieniu. W lipcu 1942 roku usłyszał wyrok: kara śmierci. Przygotowywał się na nią 138 dni. 138 dni na bloku śmierci, kiedy każdy zgrzyt klucza w zamku w więziennej celi mógł być sygnałem: zaraz zginiesz. Tyle dni żył ze świadomością wiszącej nad jego głową gilotyny. W tej sytuacji błogosławił Boga, próbował odkryć, jaki jest Boży plan i modlił się. Ks. Jan Macha, kapłan diecezji katowickiej, zginął 3 grudnia 1942 roku. Jego ciało spalono w krematorium obozu w Auschwitz. W ostatnim liście tłumaczył motywację swego działania: „Moim życzeniem było pracować dla Wszechmogącego, ale nie było mi to dane. Umieram z czystym sumieniem. Żyłem krótko, lecz uważam, że cel swój osiągnąłem”.
Pełnym nadziei komentarzem do życia ks. Jana Franciszka i wszystkich ofiar dziś wspominanych jest ostatnie zdanie z dzisiejszej Ewangelii: „To jest wolą Ojca mego, aby każdy, kto widzi Syna i wierzy w Niego, miał życie wieczne. A Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym” (J 6,40). Niech się tak stanie. Amen.