Homilia Arcybiskupa Katowickiego, uroczystość NMP Wniebowziętej, 15 sierpnia 2020 roku

1. Liturgia jest przypominaniem i uobecnianiem wielkich tajemnic naszego zbawienia. Niejako przy tej okazji przypominamy też zewnętrzne okoliczności, w których dokonywało się to przypominanie i uobecnianie. Chodzi o punkty styczne historii zbawienia z dziejami ludzkości i losami ludzi; chodzi o kontekst historyczny.
Właśnie dziś – w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny – wspominamy nie tylko tajemnice naszego zbawienia, ale i wydarzenia sprzed 100 lat, zapisane w historii naszego narodu. Wspominamy i świętujemy rocznice: 100-lecie bitwy warszawskiej oraz 100-lecie wybuchu II powstania śląskiego. Trudno też nie wspomnieć o tym, że cały miesiąc sierpień jest czasem poświęconym powstaniu warszawskiemu i jego bohaterom.

2. W dniach 13–15 sierpnia 1920 roku na przedpolach Warszawy, stolicy odrodzonej w 1918 roku II Rzeczypospolitej, rozegrała się decydująca bitwa wojny bolszewicko-polskiej, określana mianem „cudu nad Wisłą” i uznawana za 18. przełomową bitwę w historii świata. Zadecydowała o zachowaniu przez Polskę niepodległości i uratowaniu Europy przed czerwoną rewolucją i systemem totalitarnym.
W przypadku II powstania impulsem do jego wybuchu była śmierć bohaterskiego lekarza Andrzeja Mielęckiego. 17 sierpnia 1920 roku w Katowicach, niejako w rocznicę I powstania i w klimacie przedplebiscytowym, doszło do zamieszek. Francuscy żołnierze patrolujący miasto oddali strzały do bojówek, demolujących polskie sklepy. Kiedy doktor Mielęcki – znany patriota – chciał udzielić pomocy rannym, zaatakowali go niemieccy bojówkarze. Potem już rannego wyciągnęli z ambulansu wiozącego go do szpitala. Skatowane ciało wrzucili do rzeki Rawy. Ta tragiczna śmierć lekarza przyśpieszyła wybuch II powstania.
Wydarzenia w Warszawie i w Katowicach skłoniły Wojciecha Korfantego, będącego już i tak pod naciskiem dowódców terenowych, do ogłoszenia strajku generalnego, który przerodził się w działania zbrojne II powstania śląskiego (18/19–29 sierpnia 1920 roku). Precyzyjnie określono cele powstania: likwidację stronniczej policji niemieckiej i stworzenie opartej na parytecie policji plebiscytowej. Powstanie zakończyło się sukcesem powstańców, zajęto powiaty graniczące z Polską i większość górnośląskiego okręgu przemysłowego. Jeszcze w trakcie powstania, 24 sierpnia 1920 roku, Międzysojusznicza Komisja Plebiscytowa ogłosiła rozwiązanie niemieckiej policji i powołanie Policji Górnego Śląska o polsko-niemieckim składzie. Ten fakt z pewnością zmienił układ sił przed plebiscytem, którego wynik nie był pewny mimo wsparcia, jakiego sprawie polskiej na Górnym Śląsku udzielali duszpasterze, m.in. w kazaniach głoszonych w parafiach i sanktuariach na Górze św. Anny i w Piekarach Śląskich.
Wspominając bohaterów wojny i powstań, w tym powstania warszawskiego, nie sposób nie wspomnieć biskupa katowickiego Stanisława Adamskiego, zapomnianego duszpasterza powstańców. 28 lutego 1941 roku do gmachu katowickiej kurii przybyło 12 gestapowców. Przedłożyli listę, na której znajdowały się nazwiska obydwu biskupów (Adamski, Bieniek) i dziesięciu innych urzędników kurii. Wszyscy otrzymali nakaz natychmiastowego opuszczenia Katowic i przeniesienia się do Krakowa. W towarzystwie policji mogli udać się do swoich mieszkań, by zabrać podręczny bagaż.
Bp Adamski przez Kraków skierował swe kroki do Warszawy. Abp Stanisław Gall zatroszczył się o mieszkanie dla niego przy ul. Kanonia 12. Dom przy Kanonii stał się domem otwartym. Życie biskupa katowickiego – wygnańca w Warszawie wyznaczały liczne wizyty, mniej lub bardziej zakonspirowane kontakty z wieloma przedstawicielami życia politycznego. Z biegiem czasu został także wciągnięty w nurt działalności podziemnej na terenie Warszawy.
W czasie powstania służył jako kapelan posługą duszpasterską, spowiadając, odprawiając Msze św., udzielając sakramentu chorych i odprawiając pogrzeby. W książce Duszpasterz czasu wojny i okupacji. Biskup Stanisław Adamski (1939-1945) znajdujemy taki opis: „Odnalazłem wśród tych trzech kronik powstańczych wyświetlanych w kinie «Palladium» w sierpniu 1944 r. dwie sekwencje filmowe zawierające przebieg Mszy św. odprawianych przez księdza biskupa Stanisława Adamskiego: jedną 15 sierpnia 1944 na dziedzińcu Poczty Głównej na placu Napoleona (dziś Bohaterów Powstania Warszawskiego), róg ul. Wareckiej, drugą 26 sierpnia w ogródku kawiarni «Napoleonka» między ulicami Warecką a Nowym Światem z okazji święta Matki Boskiej Jasnogórskiej, Patronki i Królowej Korony Polskiej (…)”.

3. Bracia i Siostry! Wracamy do Maryi – obdarzonej przez nasz naród tak wieloma tytułami. Najważniejsze z nich to Matka i Wniebowzięta!
Wniebowzięcie Maryi jest dniem radości całego Kościoła, albowiem Matka Jezusa i nasza dostąpiła wywyższenia, które zapowiada nasze. Kiedy śpiewamy w psalmie: „Stoi Królowa po Twojej prawicy”, wówczas uświadamiamy sobie, że i dla nas Bóg przygotował „miejsce”, mieszkanie w niebie.
Pamięć o zabraniu Maryi z ciałem i duszą do niewyobrażalnej rzeczywistości jest dla nas źródłem nadziei, której Gwiazdą jest Matka Boża. Kiedy żeglujemy po morzu historii, pośród burz i ciemności, wojen i powstań, wówczas szukamy drogowskazów, które pomogą nam dotrzeć do portu zbawienia. Szukamy gwiazd wskazujących właściwy kurs. I Bóg nam je daje, zapala je w ciągu dziejów zbawienia. Gwiazdami naszego życia są również ludzie, którzy potrafili żyć w sposób prawy w myśl dewizy: „Bóg, Honor, Ojczyzna”. Nigdy ich nie brakowało w naszej skomplikowanej historii. Oni są gwiazdami nadziei. Pomagają nam dotrzeć do Jezusa – prawdziwego Światła, które wzeszło nad wszystkimi ciemnościami historii. Maryja i święci czerpią swe światło od Chrystusa i w ten sposób pozwalają nam orientować się w naszej przeprawie pod prąd. Jednak pośród wszystkich świętych i bohaterów szczególnie mocnym światłem jaśnieje Matka Syna Bożego.

4. W Niewieście, o której mówi czytanie z Apokalipsy św. Jana, możemy rozpoznać Maryję, ale także Kościół. W ciągu dziejów jego istnienia stale grozi mu Smok, którym jest diabeł. Chce on zagasić światło nadziei, które promieniuje w Kościele dzięki żywej obecności Jezusa Chrystusa. Szatan pragnie wtrącić nas w ciemności, w których już nie znajdziemy drogi i pozostaniemy na zawsze, błąkając się bez celu. Za wszelką cenę, bohatersko, jak żołnierze i powstańcy, musimy bronić nadziei, która w nas jest. Pamiętajmy, że każdy grzech, każde przyzwolenie na działanie Złego w naszym życiu osłabia bądź niszczy naszą nadzieję na szczęśliwe życie wieczne. Aby temu zapobiec, trzeba nam naśladować Maryję w Jej zawierzeniu Bogu, w Jej ufności. Powinniśmy również naśladować Jej prawość i konsekwencję w wypełnianiu woli Bożej. Znamy ją poprzez przykazania, poprzez Pismo Święte i nauczanie Kościoła. Wiemy, jak należy żyć. Potrzeba jednak wewnętrznej, żołnierskiej dyscypliny, czuwania nad sobą, czuwania nad bliźnimi, którzy w wierze, nadziei i miłości osłabli. Niech ta dyscyplina wyrazi się w codziennej żywej modlitwie, w słuchaniu słowa Bożego, w przyjmowaniu natchnień pochodzących od Boga, darowanych nam przez Jego posłańców, w przyjmowaniu łaski sakramentów świętych. Bóg czuwa nad nami, czuwa nad naszą nadzieją i pragnie jej całkowitego spełnienia. Dołóżmy więc starań, by Go nie zawieść. By nie zawieść Maryi – Gwiazdy naszej nadziei.
Nic, żadne wydarzenie, nawet to mówiące: „umarła Twoja nadzieja”, nie odebrało Jej nadziei. I do dziś – w jakże burzliwych czasach – Matka Jezusa pozostaje w Kościele, pośród nas, jako nauczycielka nadziei i świadek Jezusa Chrystusa – jedynej nadziei człowieka. On sam mówi nam dzisiaj: „Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat” (J 16,33). Miejcie odwagę! Amen.