Członkowie Ruchu Światło-Życie w piątkowy wieczór 27 lutego spotkali się na wspólnej modlitwie w Kościele akademickim pw. św. Maksymilian Kolbego w Katowicach, aby prosić Boga o rychłą beatyfikację sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego. Eucharystii przewodniczył abp Andrzej Przybylski, metropolita katowicki, a koncelebrowali ją m.in. bp Marek Szkudło, biskup pomocniczy archidiecezji katowickiej, oraz duszpasterze związani z działalnością i duchowością Ruchu Światło-Życie. Dzień w którym oazowicze modlili się o łaskę beatyfikacji dla swojego założyciela nie był przypadkowy. 27 lutego przypadła 39. rocznica śmierci duchownego, który zapisał się nie tylko na kartach historii Kościoła w diecezji katowickiej, ale także całego Kościoła powszechnego.
- Dzisiaj przypada 39. rocznica śmierci czcigodnego sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego. Gromadzi nas intencja modlitwy o beatyfikację założyciela Ruchu Światło-Życie. Chcemy dziękować za dar jego życia, za dar tych wszystkich dzieł, które Pan Bóg przez niego wzbudził w Kościele. Wszyscy - jako członkowie Ruchu Światło-Życie - jesteśmy owocem tego działania - wyjaśnił ks. Karol Lubowiecki, moderator Ruchu Światło-Życie w archidiecezji katowickiej.
Wprowadzając zebranych do liturgii abp Andrzej Przybylski zachęcił, aby wsłuchiwać się w słowa Ewangelii, które nie są słowami o Jezusie, ale słowami Jezusa. - Pozwólmy Mu się urzeczywistnić w Kościele, który tworzymy tutaj, bo przecież ta Eucharystia ma nas prowadzić do Komunii. I to Komunii nie tylko nas z Chrystusem, ale również tych, którzy są w niebie, którzy już przeszli swoją pielgrzymkę. Tak mocno w to wierzymy, że w tajemnicy świętych obcowania modli się z nami sługa Boży Franciszek Blachnicki. My dzisiaj nie przeżywamy tylko tajemnicy Jego śmierci, ale przeżywamy tajemnicę Jego udziału w Zmartwychwstaniu Chrystusa - mówił abp Andrzej. - Łączy nas też ta wielka prośba, by Bóg sprawił przez Kościół, byśmy go mogli nazywać błogosławionym. Pewnie to ks. Franciszkowi nie jest potrzebne, bo już żyje w pełni, ale to jest potrzebne nam, potrzebne Kościołowi, który jest w Katowicach, potrzebne jest Kościołowi w Polsce i na całym świecie - dodał.
W homilii metropolita katowicki nawiązał do słów papieża Jana XXIII, który zapisał, że nie należy kopiować świętych, ale czerpać z nich to co było istotą ich charyzmatu. - Dzisiaj, kiedy obchodzimy rocznicę odejścia do domu Ojca sługi Bożego Franciszka Blachnickiego, mielibyśmy może ochotę znowu przywoływać jego życiorys. Ale gdyby naśladowanie świętych polegało na tym, by naśladować ich życiorys, to pewnie nie bardzo byśmy chcieli - zauważył arcybiskup i wyjaśnił: - To byłoby niewiele, gdybyśmy dokładnie znali życiorys ks. Blachnickiego, a nie żyli i nie wypełniali w Kościele jego charyzmatu. On zbudował całą rzeczywistość Ruchu Światło-Życie na Chrzcie, na słowie Bożym, na liturgii.
Zanim jednak abp Andrzej spotkał się podczas wieczornej Eucharystii z oazowiczami, modlił się przy grobie ks. Franciszka w Krościenku, odwiedził miejsca związane ze sługą Bożym i spotkał się z panią Dorotą Seweryn. - I tam po raz kolejny zrozumiałem, że w całym charyzmacie i koncepcji Ruchu Światło-Życie jedynym najważniejszym punktem odniesienia jest Chrystus Sługa - wyznał kaznodzieja. - Chrystus Sługa, który nie przyszedł po to, żeby Jemu służono, ale żeby służyć. Który nie przyszedł, żeby odebrać chwałę i formować siebie samego, ale by nas formować. By nam umywać nogi, by nam służyć. I to jest podstawowy punkt odniesienia każdego momentu w charyzmacie ks. Blachnickiego: Chrystus Sługa. Kościół nie wyrasta ze święceń kapłańskich, ale z Chrztu Świętego jak ze źródła. A w tym Chrzcie wszyscy jesteśmy powołani, by być sługami. I jest piękna, ciągle aktualna koncepcja Franciszka Blachnickiego na Kościół, na oazę, na wspólnoty młodzieżowe - tłumaczył arcybiskup.
Po zakończonej Mszy św. wierni odmówili wspólnie modlitwę o łaski za wstawiennictwem sługi Bożego ks. Franciszka. Po Eucharystii można był wysłuchać świadectw, m.in. ks. Henryka Bolczyka. Duchowny opowiedział zebranym w kościele akademickim o spotkani z ks. Blachnicki, do którego doszło w 1986 roku na kilka miesięcy przed śmiercią założyciela oazy.
Galeria zdjęć
tn /katowice.gosc.pl
