W krypcie katowickiej Katedry odbyło się Święto Szkoły Ewangelizacji św. Andrzeja.

Kiedy prawie 40 lat temu meksykanin, Jose Prado Flores, poczuł w sercu pragnienie ewangelizacji, nie mógł przypuszczać, że zainicjowany przez niego ruch rozleje się na cały świat. Dziś Szkoła Ewangelizacji św. Andrzeja (SESA) obecna jest w prawie 70 krajach, wszędzie realizując swój cel: odpowiedzieć na wezwanie Jezusa, który posyła ludzi, by nieść Ewangelię aż po krańce ziemi, formując nowych ewangelizatorów dla nowej ewangelizacji Trzeciego Tysiąclecia.

Od kilku lat SESA obecna jest także w archidiecezji katowickiej – m.in. w Katowicach, Rudzie Śląskiej, Pszczynie czy Rybniku. Na co dzień członkowie wspólnot formują się, modlą i ewangelizują – prowadzą kursy ewangelizacyjne czy rekolekcje parafialne. Raz do roku, we wspomnienie patrona – św. Andrzeja – spotykają się na wspólnym świętowaniu.

– Kardynał Ratzinger powiedział kiedyś, że po każdym soborze powinno nastąpić nowe wylanie Ducha Świętego, fala świętości, która wprowadza w życie to, co ustala sobór. I – według niego – to właśnie ruchy i wspólnoty charyzmatyczne są tą falą świętości, która nastąpiła po Soborze Watykańskim II – mówił o. dr Wit Chlondowski OFM w konferencji, otwierającej sobotnie spotkanie. Mówiąc o błogosławieństwach, jakie Szkoła św. Andrzeja przyniosła Kościołowi, wymienił m.in. gorliwość ewangelizacyjną, świadome zaangażowanie świeckich katolików w życie Kościoła, otwartość na słuchanie Słowa Bożego czy posługę charyzmatyczną i modlitwę uwielbienia.

Centralnym punktem spotkania była Eucharystia pod przewodnictwem bp. Marka Szkudło. W homilii przypomniał on postać patrona Szkoły, św. Andrzeja, który dzięki doświadczeniu osobistego spotkania z Jezusem natychmiast porzucił swoje dotychczasowe życie i poszedł za Mistrzem, który stał się jego siłą. – Może to czas, żeby Kościół – a więc każdy z nas – przestał myśleć, że to jeszcze nie jego czas na działanie, że jest za słaby? Trzeba zostawić stereotypy i być otwartym na tchnienie Bożego Ducha, dać się prowadzić z odwagą, bo jesteśmy po stronie Zwycięzcy. Św. Andrzej mógł wytrwać na drodze męczeństwa, bo to Bóg był jego mocą – mówił bp. Marek. Nawiązując do rozpoczynającego się nowego roku liturgicznego, którego tematem przewodnim będzie tajemnica Eucharystii, przywołał swoje spotkanie z Jerzym Kukuczką po jednej z Mszy świętych. „Proszę księdza, jeśli ktoś nie potrafi zdobyć tego szczytu, którym jest Msza, niech się nie wybiera na ośmiotysięczniki” – powiedział himalaista.

Listopadowe święto to okazja do wspólnej modlitwy, ale i do spotkania ludzi, żyjących charyzmatem SESA w całej diecezji. – Szkoła to masa ludzi zakręconych na tym samym punkcie, zwróconych w tym samym celu: ku Jezusowi, w dziele ewangelizacji. W czasie takich spotkań jak dziś widzę, że nie jesteśmy w tym sami – mówi Damian Jezierski ze Szkoły Ewangelizacji Jezusa Miłosiernego w Rybniku. Dla Martyny Piejko z tej samej wspólnoty Szkoła jest miejscem usystematyzowanej formacji, ale także przestrzenią budowania relacji. – Wszyscy moi wierzący przyjaciele należą do wspólnoty. Widzę, że nie tylko mówią o Jezusie, ale żyją nim na serio!

Narzędzia, które daje SESA, docenia ks. Łukasz Płaszewski, prowadzący Wspólnotę Ewangelizacji Rafael w Rudzie Śląskiej. – Szkoła św. Andrzeja pozwala na nowo zakochać się w Bogu, uczy brania odpowiedzialności za Kościół i sprawia, że możemy się dzielić Dobrą Nowiną z tymi, którzy później będą ją głosili jeszcze lepiej od nas.

Agnieszka Huf / Gość Katowicki