W uroczystość Chrystusa Króla Metropolita katowicki przewodniczył pontyfikalnej sumie odpustowej w katedrze w Katowicach.

W homilii nawiązał do obchodzonego w minioną niedzielę Światowego Dnia Ubogich, którego hasło brzmiało: „Wyciągnij rękę do ubogiego”. Nawiązał do orędzia przygotowanego z tej okazji przez papieża Franciszka, który mówił, że w sytuacji epidemicznego zagrożenia wiele jest takich wyciągniętych rąk.

- "Wyciągnięta ręka lekarza, który przejmuje się każdym pacjentem, starając się znaleźć właściwe lekarstwo. Wyciągnięta ręka pielęgniarki i pielęgniarza, którzy nie patrząc na godziny pracy, zostają, aby troszczyć się o chorych. Wyciągnięta ręka tych, którzy pracują w administracji i organizują środki, aby ocalić jak najwięcej ludzkich istnień. Wyciągnięta ręka aptekarza, która realizuje recepty, tak wiele próśb, wystawiając się jednocześnie na ryzykowny kontakt z ludźmi. Wyciągnięta ręka kapłana, który błogosławi ze ściśniętym sercem. Wyciągnięta ręka wolontariusza, który pomaga tym, którzy żyją na ulicy, ale też i tym, którzy mają dach nad głową, ale nie mają co jeść. Wyciągnięta ręka kobiet i mężczyzn, którzy pracują, aby zapewnić konieczne usługi i bezpieczeństwo. Jeszcze wiele innych wyciągniętych rąk, które moglibyśmy tu wyliczać, aż do skomponowania litanii dobrych dzieł. Wszystkie te ręce rzuciły wyzwanie zarazie oraz strachowi, aby dać wsparcie i pociechę" – cytował Ojca Świętego arcybiskup.

Do tej papieskiej litanii metropolita katowicki dołączył "działania podejmowane pośród najbliższych, wobec tych, którzy są blisko, niejako w zasięgu naszej ręki". - Wiemy z własnego doświadczenia, że czasem ta pomoc ukierunkowana na bliskich, rodziców czy dziadków, jest najtrudniejsza i najbardziej wymagająca, bo codzienna. Tym bardziej dziękujemy sercom i rękom niosącym pomoc najbliższym w rodzinie i sąsiedztwie – podkreślił abp Skworc i dodał, że "rodzina bywa najlepszą ubezpieczalnią społeczną. Nikt tak dobrze nie ubezpiecza, jak właśnie rodzina".

Abp Skworc wskazał, że w uroczystość Chrystusa Króla Kościół podejmuje temat rzeczy ostatecznych człowieka: śmierci, sądu, zbawienia lub potępienia i przypomina, że zmartwychwstanie zmarłych poprzedzi sąd ostateczny. Ten sąd ujawni uczynione, ale i zaniechano dobro w czasie ziemskiego życia. - Będą się liczyły tylko fakty: działanie na rzecz bliźniego bądź zaniechanie takiego działania – zaznaczył abp Skworc. - Liczył się będzie gest wyciągniętej i darującej ręki, ale nie ukryje się gest ręki zaciśniętej, ręki zagarniającej ku sobie, czy ręki zwiniętej w pięść, wycelowanej w twarz potrzebującego - zaakcentował.

Mówił, że zgodnie z Ewangelią, będziemy sądzeni z konkretnych czynów miłości bliźniego. - Chodzi o czyny podtrzymujące życie, bądź chroniące życie, które potrzebuje pokarmu i napoju, dachu nad głową i ciepłego kąta. Trzeba też ubrać ubogiego i ochraniać nagiego, który jest nie tylko już na ziemi, ale i w łonie matki pamiętając, że nadzy przychodzimy na ten świat i tacy stąd odejdziemy – wyliczał metropolita.

Zachęcił także do uczynienia bilansu lub rachunku sumienia. - Niech koniec roku liturgicznego będzie dla nas okazją do rachunku sumienia, do popatrzenia w lustro Ewangelii. Do wyciągnięcia wniosków. Niezależnie jak ten obrachunek wypadnie, cieszmy się, że jeszcze mamy czas i mamy wpływ na ostateczny bilans naszego życia.

Na koniec wzywał do czynienia konkretnych gestów miłosierdzia względem najuboższych, zagubionych, okaleczonych. - Niech perspektywa sądzenia nas przez Boga, który jest Miłością, dodaje nam skrzydeł do postępowania według prawa Królestwa Bożego, a jest to prawo miłości; według ośmiu błogosławieństw i według katalogu uczynków miłosierdzia - podsumował.

Uroczystość Chrystusa Króla w archidiecezji to także moment wręczania medali "pro Christi Regno", będących specjalnym odznaczeniem metropolity katowickiego dla wiernych szczególnie zaangażowanych i "zasłużonych dla budowania Królestwa Bożego". W tym roku ze względu na stan epidemiczny wyróżnienia są wręczane we wspólnotach parafialnych przez proboszczów.